Witam, moi Drodzy, to znowu ja, a raczej MY - obok mnie dzisiejszy Jubilat HMS 'Belfast' z... Belfastu. To największy z brytyjskich krążowników lekkich, zbudowany w 1939 roku w tej samej stoczni, w której 28 lat wcześniej zwodowano TEGO 'Titanica'. Nosi bajeczny numer budowy - 1000. Tuż po wejściu do służby o mały włos byłby zatonął po spotkaniu z niemiecką miną magnetyczną, która nim całkiem solidnie potrząsnęła. Mimo poważnych uszkodzeń 'Belfast' nie poszedł na złom, tylko trafił do stoczni na odbudowę (sic!) połączoną z modernizacją. Siostrzycę 'Belfasta', HMS 'Edinburgh', wojna pochłonęła,całe złoto transportowane na tym okręcie w jego ostatniej akcji prawie w 100% wydobyto. A Belfast w 1943 roku m.in. polował na TEGO 'Scharnhorsta', którego zatopiono w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Straszne. Z 'Scharnhorstem' zginęła prawie cała jego ostatnia załoga, nie wyłączając dowódcy, kmdr. Hintzego, i wiceadm. Beya.
Na 'Belfaście' zginął w toku służby TYLKO JEDEN CZŁONEK ZAŁOGI, a po wojnie okręt okazał się 'w czepku zwodowany', bo starania brytyjskiego IWM o egzemplarz wieży artyleryjskiej z działami 6" (152 Mm) zakończyły się ZACHOWANIEM dla potomności CAŁEGO okrętu z CZTEREMA takimi wieżami. 🙂 Tak oto, zamiast na złom, Weteran z łowów na 'Szarnhorsta', trafił na czoło listy okrętów muzeów Europy. Zarówno grecki 'Georgios Averof', jak i tzw. moja 'Aurora' są od 'Belfasta' mniejsze.
'Aurorę' nazywam 'moją', bo to ona porwała mnie 60 lat temu za sobą w świat okrętów i wojen, statków i żeglugi, katastrof i ratownictwa.
A TAK pisać nauczyliście mnie Wy, czy raczej Wasi cierpliwi Poprzednicy z naszych czasów, za co im serdecznie dziękuję. Wasz WMW 👽 👍 stąd