Wszyscy z pewnością czujemy już atmosferę nadchodzących świąt. Czy potrafimy sobie wyobrazić Boże Narodzenie bez Mikołaja, za to z sympatycznym skrzatem (Jultomte) albo całą masą skrzatów, z aromatycznym glogiem zamiast zupy grzybowej, mięsem łosia i renifera zamiast postnej sałatki i wszechobecnym aromatem kawy i cynamonu, ponieważ FIKA nawet w czasie świątecznym jest niezbędna...
Grupa dziewcząt wraz z opiekunkami- p. Karoliną Szewczyk, p. Marią Rządkowską oraz Beatą Szlom doświadczyła tej specyficznej rzeczywistości świątecznej, zwiedzając jarmark świąteczny w najstarszym szwedzkim mieście Sigtuna oraz w kosmopolitycznym Sztokholmie. Nie zabrakło czasu na zwiedzanie muzeum okrętu Vasa, symbolu szwedzkich snów o potędze kosztem Polski, które się nie ziściły, a sam okręt 333 lata przeleżał w wodach Bałtyku. Przechodziliśmy najmniejszą skandynawską ulicą oraz dotykaliśmy najmniejszego pomnika świata - "Chłopca, który patrzył w księżyc" (co ma przynieść nam szczęście, oczywiście). Sama podróż promem również dostarczyła nam wiele atrakcji, zwłaszcza ostatnia noc, ze sztormem dochodzącym do 8 w skali Beauforta. Co więcej, na promie nie działały telefony, dlatego dziewczyny umilały sobie czas staroświeckimi rozrywkami typu taniec, wspólne śpiewanie czy gra w karty, offline. Czy im się podobało? Wróciły w koszulkach z napisem: I love Sweden...
God jul !
Vi ses nästa år...